Kiedy w lipcu 1920 roku Rada Ambasadorów podjęła decyzję o podziale Śląska Cieszyńskiego, dotychczasowe życie mieszkańców miasta Cieszyna zostało dosłownie przełamane na pół. Nowa granica państwowa wytyczona na rzece Olzie przecięła miasto na dwie części, a wraz z nim rozerwała dotychczasowe więzi społeczne i religijne. Dla ewangelików mieszkających na lewym brzegu rzeki, w nowo powstałym Czeskim Cieszynie, był to ogromny cios. Zostali oni fizycznie odcięci od swojego dotychczasowego centrum duchowego – Matki Kościołów na Wyższej Bramie, czyli kościoła Jezusowego w Cieszynie, który pozostał po polskiej stronie. Stanęli przed nagłą i trudną koniecznością zorganizowania wszystkiego od nowa, w granicach Republiki Czechosłowackiej.

Mozaika językowa i narodowościowe napięcia

Nowa rzeczywistość polityczna szybko ujawniła skomplikowaną strukturę tożsamościową miejscowych luteran. Wybór pastora Pawła Zahradnika w 1923 roku doprowadził do głębokiego rozłamu w zborze. Większość wiernych stanowili Niemcy oraz silnie związany z nimi nurt ślązakowski – w dużej mierze ludność miejscowa, która choć na co dzień posługiwała się językiem polskim lub lokalną gwarą, kulturowo i politycznie identyfikowała się z opcją niemiecką. Ta właśnie grupa, ciesząca się poparciem burmistrza Józefa Kożdona, oficjalnie zadeklarowała w 1926 roku przynależność do Niemieckiego Kościoła Ewangelickiego. Posiadając znaczne środki finansowe, postanowiła wznieść własną, reprezentacyjną świątynię w dzielnicy Rozwój.

Żeby było ciekawiej i by zaznaczyć, iż nic u nas na Śląsku Cieszyńskim w naszej historii nie było jednoznaczne ani czarno-białe, dodać należy, że fakt przystąpienia do organizacyjnie niemieckiego Kościoła, to tylko jedna strona medalu. Moja ciocia była wśród konfirmatek, które w roku 1939 witały kwiatami wkraczające wojska niemieckie, jako wyzwolicieli. Z drugiej strony, specjalnie się temu nie dziwię, bo wkroczenie do Czeskiego Cieszyna wojsk polskich w roku 1938 miało równie pompatyczny i propagandowy wydźwięk. Ale w latach przed II wojną światową prezbiterstwo zboru Na Rozwoju na czele z ks. Zahradnikiem miało ponoć utrzymywać żywe stosunki z Kościołem Wyznającym, walczącym z ideami nazistowskimi, a związanym z takimi nazwiskami jak księża Martin Niemöller i Dietrich Bonhoeffer. Realia wojny, która zaniedługo wybuchła, umiejscowiły jednak wspólnotę w nieco innej rzeczywistości. Struktury kościelne zostały przymusowo włączone do systemu III Rzeszy, a ks. Paweł Zahradnik został mianowany superintendentem, czyli biskupem nowo utworzonego okręgu cieszyńskiego (w ramach Ewangelickiego Kościoła Prowincji Śląskiej).

Cofnijmy się jednak o kilka lat wstecz, do czasu, kiedy w mieście kształtowały się inne wspólnoty ewangelickie. Widząc, iż z nastawioną ślązakowsko większością w zborze Na Rozwoju im nie po drodze, ewangelicy o orientacji polskiej skupili się wokół księdza Józefa Bergera, zmuszeni przez lata do organizowania nabożeństw w skromnych warunkach. Salę udostępnił im na terenie swojej firmy fabrykant Jan Unucka (ojciec ks. Jana Zachariasza Unickiego), zanim wybudowali na dawnym boisku nad Olzą swój kościół Na Niwach. Swoje miejsce odnajdywali tu również Czesi. Na początku lat dwudziestych czeskojęzyczni luteranie, którzy przystąpili do Czeskobraterskiego Kościoła Ewangelickiego (całorepublikowa unia kalwinów i luteran), gromadzili się w historycznej, drewnianej świątyni pokatolickiej na Konteszyńcu. Z czasem jednak społeczność ta podjęła decyzję o budowie własnego domu modlitwy i w latach 1928-29 wzniosła modernistyczny kościół przy ulicy Frydeckiej.

Wielki wysiłek budowniczych

Zamiar wzniesienia reprezentacyjnego kościoła dla zboru niemieckiego na późniejszym Placu Marcina Lutra zaczął szybko nabierać realnych kształtów. Projektowanie powierzono dwom uznanym architektom z Bielska: Wilhelmowi Schönowi oraz Józefowi Kozłowi. Stworzyli oni nowoczesną, monumentalną bryłę w stylu dojrzałego ekspresjonizmu z elementami kubizmu i art déco. Wykonanie prac budowlanych zlecono firmie Eugena Fuldy. Przebieg całej inwestycji z niezwykłą skrupulatnością spisał i ocalił od zapomnienia Paweł Pszczółka – z zawodu kolejarz, a z powołania oddany sprawom zboru społecznik – który nie tylko pełnił nad budową nadzór techniczny, ale w 1928 roku wydał drukiem pamiątkową broszurę poświęconą powstaniu świątyni. Sama budowa trwała dokładnie rok i pięć miesięcy. Do wzniesienia grubych murów świątyni zużyto około trzystu tysięcy cegieł, a koszty zamknęły się w kwocie ponad miliona koron czechosłowackich. Finał tych intensywnych starań nastąpił 27 listopada 1927 roku, kiedy to uroczyście poświęcono nową świątynię.

Po wiekach dziejowych burz

Kolejne dziesięciolecia przyniosły głębokie zmiany polityczne i ludnościowe. Po zakończeniu II wojny światowej majątek zboru jako mienie poniemieckie został skonfiskowany przez państwo czechosłowackie. W połowie lat pięćdziesiątych władze przekazały kościół Na Rozwoju Czeskobraterskiemu Kościołowi Ewangelickiemu, który przez lata korzystał z budynku i dbał o jego stan techniczny, a dziś jest już jego prawowitym właścicielem. Z kolei dawny czeski kościół przy ulicy Frydeckiej służy obecnie innej wspólnocie – Kościołowi Braterskiemu. Z perspektywy stulecia widać wyraźnie, jak dawne spory narodowościowe odeszły w przeszłość. Architektura kościoła na Rozwoju wciąż jednak przypomina o tamtych skomplikowanych czasach i pozostaje trwałym elementem wielokulturowej tożsamości Czeskiego Cieszyna.

jak

jak