Dn 6,26-28

„Potem król Dariusz wystosował do wszystkich narodów, plemion i języków na całej ziemi pismo tej treści: Pokój wam! Przeze mnie wydany został dekret, że na całym obszarze mojego królestwa winni drżeć i bać się Boga Daniela; On bowiem jest Bogiem żywym i trwa na wieki, a jego królestwo jest niezniszczalne i władza jego jest nieskończona. On wybawia i wyzwala, i czyni znaki i cuda na niebie i na ziemi.“

 

Hbr 13,8

„Jezus Chrystus wczoraj i dziś, ten sam i na wieki.“

Powyższe słowa stanowiły hasła dnia na ostatni piątek. Czytaliśmy je podczas pogrzebu w Suchej Górnej. W czasie uroczystości pożegnania grał duet państwa Danelów – przed kazaniem zagrali kolędę „Cicha noc”; było to niesamowicie wzruszające, bo zabrzmiało niczym pożegnalna kolęda, kolęda której w tym roku już przy wigilijnym stole nie zaśpiewają razem małżonkowie, którzy wspólnie kroczyli drogą życia przez 61 lat.

Słowa powyższe przypominają nam, że blisko jest nam Bóg, który w swoim Synu Jezusie Chrystusie niesie pomoc i wybawienie. Ale przypominają także o tym, iż ten Zbawiciel nie tylko narodził się w Betlejem jako małe bezbronne Dzieciątko, którego urodziny będziemy po raz kolejny podczas tych zbliżających się świąt obchodzić. Dla niejednej rodziny te święta będą bardziej bolesne i smutne, bo nie będzie wśród nich kogoś ukochanego. Ale Słowo Boże nam przypomina, że właśnie ten ból, smutek, nieraz poczucie beznadziei i cierpienia od początku były udziałem tego Dzieciątka i były do Jego życia przynależne. My sobie z tych wyidealizowanych zdarzeń wybieramy i wyobrażamy tylko to, co słodkie, piękne i idylliczne, bo tak chcemy, bo lubimy mieć takie święta, by było ciepło i przyjemnie, ale rzeczywiste okoliczności narodzenia Jezusa z pewnością takie idylliczne nie były. Słowo Boże też od początku wskazuje na element cierpienia oraz celu, do którego zmierza Jego życie – wskazuje na krzyż. Po to Syn Boży przyszedł na ten świat, żeby wziąć na siebie nasze ludzkie cierpienia, nasz krzyż, nasz grzech i skłonność ku złemu, wszelką ziemską i nadziemską złość i nienawiść, w końcu naszą skończoność i śmiertelność. On to wszystko wziął na swój krzyż, byśmy przez Jego ofiarę, ale także Jego zmartwychwstanie mieli życie o wymiarze wiecznym.

Nie pozostał Dzieciątkiem

Słowo Boże na nowo nam uświadamia, że On nie pozostał Dzieciątkiem w żłóbeczku. Nie jest niemowlęciem, żebyśmy musieli się nad Nim rozczulać. On jest „Bogiem żywym i trwa na wieki, a Jego królestwo jest niezniszczalne”; wczoraj, dziś i na wieki ten sam. On jest tym, który dla nas zwyciężył i pozyskał dla nas ratunek od śmierci, znikomości, przemijania. On naszym wartościom i życiu nadaje prawdziwą wartość. Dlatego nawet fakt, że musimy żegnać się z kimś drogim teraz, przed świętami, nie musi zasłonić nam tej pełnej ufnego oczekiwania perspektywy – oto Bóg jest blisko, nie tylko przyszedł do nas ludzi we swym Wcieleniu, ale przychodzi, a my oczekujemy Tego, którego panowanie i władza są niezniszczalne. Oczekujemy z ufnością i spodziewamy się odnowionej rzeczywistości – bo dla nas, dla ciebie i dla mnie przyszedł Ten, którego narodziny będzie sobie świat zaniedługo przypominał. Obecny okres doświadczenia, pandemii, pokrzyżowania planów, niepewności czy nagłych odejść ludzi z naszego otoczenia – to wszystko nam na nowo uświadamia istotę tego, dlaczego On przychodzi. Przyszedł, żeby nam darować życie. Przyszedł, bo nie jest Mu obojętny los i ból każdego pojedynczego człowieka. Przyszedł jako Zbawiciel czyli naszymi współczesnymi słowy „Ratownik”, po czesku „Zachránce” – może „Zachranář”… Ale teraz przychodzi jako „Bóg żywy, który trwa na wieki”, jak nam mówi powyższy tekst. Przychodzi jako ktoś, kto ma moc powołać człowieka i wezwać do odpowiedzialności za jego czyny, za jego życie. Zarazem jednak, ponieważ to ten sam, który wcześniej przybył jako Ratownik, chce by te chwile „zdawania sprawy” z naszego życia nie wiązały się dla nas z ostatecznym osądem, by nie były końcem, ale otwartymi drzwiami do czegoś nowego, zupełnie innego, czego – jak czytamy – oko nie widziało, ucho nie słyszało ani co na myśl ludzką nie wstąpiło.

Ma moc, by zdjąć pieczęcie

W Księdze Objawienia, 5. rozdziale znajdujemy ciekawe słowa. Czytamy tam, że jedynie Ten, który przyszedł by się za nas ofiarować, ma także – uwaga – moc nad księgą życia, nad naszym życiem i przyszłością. Jemu zgromadzone zastępy śpiewają: „Godzien jesteś wziąć księgę i zdjąć jej pieczęcie, ponieważ zostałeś zabity i odkupiłeś dla Boga krwią swoją ludzi z każdego plemienia i języka, i ludu, i narodu… Godzien jest ten Baranek zabity wziąć moc i bogactwo, i mądrość, i siłę, i cześć, i chwałę, i błogosławieństwo” (Obj 5,9.12). Przedtem Jan pisze, że płakał bardzo, ponieważ na całej ziemi ani nad nią, ani pod nią nie znalazł się nikt, kto by był godzien owe pieczęcie zdjąć. Jest tylko jeden – jeden jedyny i jest nim Boży Baranek, nasz Pan Jezus Chrystus! I teraz pytanie do nas, do każdego:

Czy chcemy by i z księgi naszego życia została zdjęta owa pieczęć niepewności, nieznanego osądu, niepewnej wartości i wagi w obliczu ostatecznej oceny naszego życia przed Najwyższą Instancją?

To nie znaczy, że kiedy przyjmiemy Jego zbawienie, wszystko stanie się automatycznie i możemy już sobie żyć jak chcemy. Nie, wręcz przeciwnie. Tu chodzi o to, by Jego ofiara za nas złożona miała dla nas swą ogromną cenę i wartość, i byśmy tej wielkiej wartości w Bożych oczach się trzymali, traktując w związku z tym i naszych bliźnich, ludzi wokół nas, z tym samym szacunkiem.

Do tego nas zaprasza powyższe słowo, przynosząc w swych treściach o „Bogu żywym, który trwa na wieki, a Jego królestwo jest niezniszczalne” nadzieję i otuchę. Przypomina o innej perspektywie, ja ostatnio często mówię o „innej optyce”, innym punkcie widzenia. Dla tego, kto trzyma się Chrystusa swoją wiarą, to wszystko co dla świata wiąże się z końcem, kresem i zanikiem, co jest ostatecznym wyrokiem dla Zwodziciela dusz – dla nas może być nadzieją, początkiem nowego i perspektywą przyszłości. Uchwyćmy się tej „optyki”, tej perspektywy, przyjmijmy ją wiarą, niechaj przyniesie naszym sercom ukojenie i pokój.

Godne to i sprawiedliwe, abyśmy Tobie śpiewali, chwalili Cię, dziękowali i wysławiali w każdym zakątku świata. Ty powołałeś nas z niebytu do życia. Uczyniłeś wszystko, aby nam otworzyć niebo i obdarzyć łaskawie darami Twego przychodzącego Królestwa. Wyrażamy Ci wdzięczność za Twe objawione i ukryte dobrodziejstwa, które stały się naszym udziałem. (Jan Chryzostom † 407)

jak

jak

Leave a Reply