Milí bratři a milé sestry v Kristu, milí přátelé,

před rokem nikdo z nás netušil, že také letošní Velikonoce budou opět ve znamení lockdownu, vládních nařízení a omezení z důvodu šířící se pandemie koronaviru, která zcela nečekaně zasáhla do života nás všech a stále ovlivňuje chod celé společnosti. Pandemie koronaviru nám obnažila bláhovost našich pozemských jistot, odhalila jejich zranitelnost, ne-moc až krutou bez-moc.

Jako národ jsme se dostali do pozice neblahého prvenství a sloganu „best in covid“ („nejlepší v covidu“) ve světě. Nedokážeme s jistotou říci, jaký bude další vývoj, kdy to vše skončí a my se vrátíme do „normálu“?! Rozpačitě rozbíhající se vakcinace se jeví jako nadějné světlo na konci tunelu, avšak nové mutace představují reálné možnosti neočekávaných zvratů.

Určitě se setkáváme ve svém okolí s lidmi, kteří procházejí touto nemocí přímo anebo jejich blízcí a uvědomujeme si, jak je ta nemoc zákeřná a nevyzpytatelná. Mysleme na modlitbách na jednotlivce či rodiny, které tato pandemie velmi zasáhla. Modleme se rovněž o sílu pro celý zdravotnický personál a všechny ty, kteří pečují o nemocné.

V poslední době jsem v médiích zaslechl několikrát následující větu: Pandemie nás naučila pokoře a jasně nám ukázala, že nejsme svrchovanými pány světa. Přiznám se, že tato slova v našich sekulárních médiích mě překvapila! Kéž by to nebyla jen fráze těchto těžkých dní! Modlím se, aby to byla skutečně pravda.

Ano, pandemie nám ukázala, že nemáme ve své moci ani ty nejnepatrnější, neviditelné věci, jakými jsou například viry. Uvědomili jsme si nejen to, že my nejsme svrchovanými pány, ale že smíme důvěřovat ve svrchovaného a mocného Pána, který se nám zjevil v Ježíši Kristu? On šel cestou od slávy svého Otce v nebi přes ponížení potupné smrti a byl opět vyvýšen a je po pravici Otce. To je cesta pokory. „Způsobem bytí byl roven Bohu, a přece na své rovnosti nelpěl, nýbrž sám sebe zmařil, vzal na sebe způsob služebníka, stal se jedním z lidí. A v podobě člověka se ponížil, v poslušnosti podstoupil i smrt, a to smrt na kříži.“ (Fp 2,6-8)

Opravdová pokora je hluboké, a přitom radostné uvědomění, že je tady svrchovaný Bůh, k Němuž můžeme pozvedat své srdce v našich radostech, ale i v těžkostech. Pokorný člověk si uvědomuje svoji malost, ale zároveň je otevřen a vnímavý na působení velikého Boha. Pyšný člověk naopak zaplňuje svoje srdce nafouklým egem a tím mu nezbývá žádný prostor pro Boha. Proto mnohokrát v Bibli čteme, že Bůh miluje pokorné, že shlédl na pokorného (na svou nepatrnou služebnici v Magnificat – chvalozpěvu Marie), že pokorného vyslyšel, pozvedl ho a pomohl mu.

Když se svatého Augustina (církevního otce) ptali, které tři cesty vedou nejjistěji k Bohu, odpověděl: Zaprvé je to pokora, zadruhé je to pokora – a zatřetí je to pokora. Autor Listu Židům napsal: „Ježíš za svého pozemského života přinesl s bolestným voláním a slzami oběť modliteb a úpěnlivých proseb Bohu, který ho mohl zachránit před smrtí; a Bůh ho pro jeho pokoru slyšel.“ (Žd 5,7)

Taková byla Ježíšova pokora; učinil se pro nás tak malým, že se pro nás z lásky obětoval. A proto může říci: Učte se ode mne, neboť jsem tichý a pokorného srdce. (Mt 11,29). Učme se této opravdové pokoře od Ježíše Krista, a to nejen v době pandemie! Velikonoce nám přinášejí jedinečnou a dobrou zprávu. Do pandemie (řecky pan – celý, demos – lid) zla, hříchu, tmy vstoupil jako Světlo světa Ježíš Kristus, aby svou zástupnou smrtí vzal smrtelnou infekci zla na sebe a daroval nám novou naději, nové životní zaměření a cíl.

Kdo to pochopí a přijme vírou tuto důležitou existenciální pravdu o Bohu a o sobě, že si nevystačí sám, ten jistě radostně vyzná spolu s apoštolem: „Vždyť nás má ve své moci láska Kristova – nás, kteří jsme pochopili, že jeden zemřel za všecky, a že tedy všichni zemřeli; a za všechny zemřel proto, aby ti, kteří jsou naživu, nežili už sami sobě, nýbrž tomu, kdo za ně zemřel i vstal.“ (2K 5,14-15)

Ať láska Kristova, která dosáhla svého vrcholu v Jeho oběti na kříži a slavném vzkříšení, nás proměňuje, naplňuje vděčností, nesobeckostí a vede k obětující se lásce vůči našim bližním a k vděčnosti vůči našemu nebeskému Otci. Učme se žít nejen sami pro sebe, nýbrž pro Toho, který za nás zemřel a vstal z mrtvých. Kéž je Bůh oslaven v našich životech. Přeji Vám hluboké a požehnané prožití letošních Velikonoc v lockdownu.

 

Drodzy Bracia i Siostry, mili Przyjaciele!

Rok temu nikt z nas nie przypuszczał, że także tegoroczną Wielkanoc przeżywać nam przyjdzie pod znakiem lockdownu, rozporządzeń i ograniczeń spowodowanych szerzącą się pandemią koronawirusa, która zupełnie nieoczekiwanie wtargnęła w życie nas wszystkich i nadal ma wpływ na wszystko, co dzieje się w całym społeczeństwie. Pandemia koronawirusa obnażyła naiwność tego wszystkiego, co uważaliśmy za pewnik, odsłoniła nasze słabe miejsca, naszą bezsilność.

Jako naród znaleźliśmy się na niechlubnym pierwszym miejscu, zyskując zgodnie ze sloganem tytuł „best in covid“ na świecie. Nie potrafimy określić, jaki będzie dalszy rozwój wypadków, kiedy to wszystko się skończy, a my powrócimy do „normalności”. Szczepienia „rozpędzające się” w dość rozpaczliwy sposób jawią się jako światełko na końcu tunelu, jednak nowe mutacje stanowią o realnych możliwościach nieoczekiwanych zwrotów sytuacji.

Z pewnością w naszym otoczeniu spotykamy ludzi, którzy sami są chorzy albo chorują ich bliscy i uświadamiamy sobie, z jak podstępną i niezbadaną chorobą mamy do czynienia. Pamiętajmy w modlitwach o poszczególnych ludziach i całych rodzinach dotkniętych przez pandemię. Módlmy się o siłę dla pracowników służby zdrowia i wszystkich, którzy troszczą się o chorych.

Usłyszałem niedawno w mediach następującą wypowiedź: Pandemia nauczyła nas pokory i w jasny sposób ukazała nam, że nie jesteśmy suwerennymi panami świata. Przyznam się, że takie słowa w naszych sekularnych mediach mnie zaskoczyły! Oby to nie były jedynie frazesy; modlę się, by była to prawda.

Pandemia pokazała nam, że nie panujemy nawet nad tą najdrobniejszą, niewidzialną rzeczywistością, do której należą na przykład wirusy. Czy uświadomiliśmy sobie nie tylko to, że nie jesteśmy suwerennymi panami naszego świata, ale także to, że możemy polegać na suwerennym i mocnym Panu, który objawił się nam w Jezusie Chrystusie? On przeszedł drogą od chwały swego Ojca w niebie, przez poniżenie i hańbę śmierci, po czym został ponownie wywyższony i zasiadł po prawicy Ojca. To droga pokory. „Chociaż był w postaci Bożej, nie upierał się zachłannie przy tym, aby być równym Bogu, lecz wyparł się samego siebie, przyjął postać sługi i stał się podobny ludziom; a okazawszy się z postawy człowiekiem, uniżył samego siebie i był posłuszny aż do śmierci, i to do śmierci krzyżowej.“ (Flp 2,6-8).

Prawdziwa pokora, to głęboka, a zarazem radosna świadomość, że mamy suwerennego Boga, do którego możemy wznosić serca w chwilach radosnych, ale i trudnych. Człowiek pokorny uświadamia sobie swoją małość, ale jest równocześnie otwarty i wrażliwy na działanie wielkiego Boga. Serce człowieka pysznego natomiast przepełnia jego nabrzmiałe ego, przez co nie ma już tam miejsca dla Boga. Dlatego wielokrotnie czytamy w Biblii, że Bóg miłuje pokornych, że wejrzał na pokornego (na swą mało znaczącą służebnicę w Magnificat – hymnie pochwalnym Marii), że pokornego wysłuchał, podniósł go i pomógł mu.

Kiedy zapytano Ojca Kościoła św. Augustyna, jakie drogi najpewniej prowadzą do Boga, odpowiedział: Po pierwsze jest to pokora, po drugie pokora i po trzecie – pokora. Autor Listu do Hebrajczyków napisał: „Z głośnym wołaniem i płaczem za dni ciała swego zanosił On gorące prośby i błagania do Tego, który mógł Go wybawić od śmierci, i został wysłuchany dzięki swej uległości.“ (Hbr 5,7 – BT).

Taka była pokora Jezusa; sam siebie uczynił dla nas tak małym, że z miłości ofiarował się za nas. Dlatego może powiedzieć: „Uczcie się ode mnie, że jestem cichy i pokornego serca“ (Mt 11,29). Uczmy się tej prawdziwej pokory od Jezusa Chrystusa, i to nie tylko w czasie pandemii!

Wielkanoc prynosi nam wyjątkową i radosną nowinę. Do pandemii (gr. pan – cały, demos – lud) zła, grzechu, ciemności zstąpił jako Światłość świata Jezus Chrystus, by poprzez swoją zastępczą śmierć wziąć śmiertelną infekcję zła na siebie, a nam darować nową nadzieję, nowy kierunek i cel życia. Kto to pojmie i przyjmie wiarą tę istotną egzystencjalną prawdę o Bogu i o sobie samym, że sam nie da rady, ten z pewnością może radośnie wyznać wraz z apostołem: „Bo miłość Chrystusowa ogarnia nas, którzy doszliśmy do tego przekonania, że jeden za wszystkich umarł; a zatem wszyscy umarli; a umarł za wszystkich, aby ci, którzy żyją, już nie dla siebie samych żyli, lecz dla tego, który za nich umarł i został wzbudzony.“ (2 Kor 5,14-15).

Niechaj miłość Chrystusa, która osiągnęła swój punkt kulminacyjny w Jego ofierze na krzyżu i Jego chwalebnym zmartwychwstaniu, przemienia nas, napełnia wdzięcznością, altruizmem i prowadzi ku gotowej do ofiar miłości względem naszych bliźnich oraz wdzięczności względem naszego Ojca w niebie. Uczmy się żyć nie tylko sami dla siebie, ale dla Tego, który za nas umarł i wstał z martwych. Oby Bóg mógł wziąć sobie chwałę z naszego życia.

Życzę wam głębokiego i błogosławionego przeżywania tegorocznej Wielkanocy w warunkach lockdownu.

Tomáš Tyrlík, biskup

jak

jak

Leave a Reply