4 Mż 6,22-27

Potem PAN przemówił do Mojżesza: Powiedz Aaronowi i jego synom: Tak oto macie błogosławić Izraelitom. Powiecie im: Niech PAN cię błogosławi i strzeże. Niech PAN rozpromieni nad tobą swoje oblicze i niech ci okaże miłosierdzie. Niech PAN zwróci ku tobie swoje oblicze i niech cię obdarzy pokojem. W ten sposób sprawią, że Moje imię spocznie na Izraelitach, a Ja będę im błogosławił.

Schválně si dovolím přečíst tento text ještě jednou, tentokrát v češtině, navíc ze studijního Jeruzalemského překladu, abychom jej lépe pochopili:

Jahve promluvil k Mojžíšovi a řekl: „Promluv k Áronovi a jeho synům a řekni jim: Izraelitům budete žehnat takto. Řeknete jim: ‚Ať ti Jahve žehná a ať tě chrání! Ať pro tebe Jahve rozzáří svou tvář a ať je ti milostiv! Ať ti Jahve odkryje svou tvář a přinese ti pokoj!‘ Ať takto vkládají mé jméno nad Izraelity a já jim požehnám.“

Pośród korespondencji otrzymanej przeze mnie w tym tygodniu na pierwszy plan wysuwa się słówko „wdzięczność”. Wdzięczność za nasz suski zbór, za to, że ktoś mógł być chociażby przez pewien czas jego członkiem, pracować z naszymi suszanami, być tu wśród nas. Po lekturze naszej książki odezwał się na przykład brat Jan Pasz z Czeskiego Cieszyna, wysoko oceniając wkład pracy oraz całe wydawnictwo. Przesłał mi też zdjęcie kryształowego wazonu, który dostali z żoną z okazji ślubu w roku 1978 od chóru suskiego. I okazuje się, że było to podziękowanie za jego pracę dyrygenta do tego czasu. Brat Jasiu Marek zwrócił się do niego, by prowadził chór, jeszcze zanim on sam przejął tę służbę osobiście. To znaczy, że uzyskane przez nas informacje, iż Jan Marek przejął dyrygenturę po bracie Rudolfie Firli ok. roku 1979/80, jak podają wspominający, trzeba nieco przesunąć w czasie. Pan Firla musiał ze względów zdrowotnych przestać dyrygować chórem ok. roku 1976. Po nim był dyrygent Pasz. Cóż się dziwić, że Ewangelie w Biblii różnią się od siebie… Nasze wspomnienia potwierdziły, że te same wydarzenia u każdego zachowały się w pamięci nieco inaczej.

Ale czemu o tym wspominam. Brat Jan Pasz pozdrawia cały zbór suski, określając go mianem „zboru wdzięczności”. Przemile wspomina chwile tu spędzone i przesyła gratulacje z okacji stulecia kościoła. Te oraz inne słowa ludzi, którzy zetknęli się z naszym zborem, włącznie z duszpasterzami, skojarzyły mi się z owym hasłem dzisiejszego dnia. To samo znajdujemy także w Nowym Testamencie, zwłaszcza w listach apostoła Pawła: wdzięczne wspomnienie i błogosławieństwo, życzenia dobra od Boga. Ale jest tam jeszcze coś więcej. Błogosławieństwo w żydowskim rozumieniu to przecież w pierwszej kolejności wysłowienie wdzięczności wobec Boga za to, jak jest dla nas dobry, za to co nam daje, co wydarza się w naszym życiu. Pobożny Żyd błogosławi Boga, który… I teraz można wymieniać wszystko: Boga który dał nam nasz świat, który darował nam człowieka obok nas, dał nam dobre jedzenie, cokolwiek za co człowiek jest wdzięczny może tam być wymienione. Bardzo mi się to podoba, lubię używać tego sposobu modlitwy, np. przed jedzeniem; wielbić i błogosławić Boga, który daje nam tak wspaniałe dary, który dał dar poczucia smaku temu kto gotował, który obficie nas obdarza swoją łaską. Kiedy zobaczymy jakieś ciekawe zwierzątko czy piękną osobę, możemy według żydowskiego błogosławieństwa chwalić Boga, że go czy ją ma w swoim stworzeniu. I tak właśnie czuję, że wiele osób błogosławi nam – wielbi Boga za czas w naszym zborze spędzony i przywołuje dalsze Jego błogosławieństwo na nas. A my chcemy czynić to samo w drugą stronę.

Błogosławieństwo jest więc modlitwą wdzięczności do Boga. To jest według mnie podstawa. W końcu po polsku „błogo sławić” znaczy wprost: wdzięcznie, z błogością, lubością chwalić, wysławiać. Błogosławić komuś, to znaczy wypowiadać słowa wdzięczności Bogu nad kimś, „przesuwać” owo dziękczynienie i dobrorzeczenie (czyli dobre mówienie, wypowiadanie dobra) „nad” człowieka. To samo miałoby oznaczać czeskie słówko „žehnat”. We współczesnych słownikach znajdujemy już jednak głównie połączenia typu „zažehnat nebezpečí”, „požehnat křížkem” (czyli do pewnego stopnia mechanicznie), „požehnat na svatbě nevěstě a ženichovi”… Odnosimy wrażenie, że sformułowania te są coraz bardziej odległe od pierwotnego znaczenia: NIECH BÓG DZIAŁA W TWOIM ŻYCIU.

Co oznacza to słowo w języku biblijnym? Chcemy zajrzeć do źródła. Błogosławieństwo czyli „požehnání” oznacza w Piśmie szczególną siłę żywotną, która powoduje, że człowiek radzi sobie w życiu i powodzi mu się. To jest właśnie to, czego życzymy drugim przy urodzinach, imieninach, ślubach i innych życiowych okazjach. Czeskie słowo „žehnat” przyszło do nas poprzez niemieckie „segnen. A to z kolei ma korzenie w łacińskim „signare, czyli znaczyć, oznaczać. Człowiek pobłogosławiony jest jak gdyby oznaczony znakiem ochronnym Pana Boga. No, kochani, przecież właśnie to stało się z nami podczas Chrztu Świętego. Zostaliśmy oznaczeni imieniem Boga, imię Boga w Trójcy Świętej jedynego zostało na nas „nałożone”, nie jesteśmy już tylko dziećmi Adama, z rodu ludzkiego według ciała, ale dziećmi Bożymi, dzięki temu, że zostaliśmy stworzeni na obraz Boży, że Chrystus oczyścił nas swoją krwią, że narodziliśmy się z wody i z Ducha Świętego. Od tej chwili nosimy imię naszego Zbawiciela: chrześcijanin – Chrystusowiec; ten, który należy do Chrystusa Jezusa. I nikt ani nic nie jest w stanie tego zmienić, ani odwrócić.

Oto jest zaszczyt, przywilej, który mamy. Znak dzieci tego Ojca, oznaka dziedziców – pamiętacie, jak powracającego syna marnotrawnego ojciec przywitał nie tylko przyjmując go, ale szybko każąc oznaczyć go insygniami wskazującymi, że do tego rodu i do tego domu należy. Należymy do tego domu. Nie tylko do tego „domeczku”, jak mówimy o naszym kościele, ale w szerszym rozumieniu i o wspólnocie, o zborze – o Kościele. Nosimy na sobie imię Boga. Nasze własne imię zostaje z Jego imieniem złączone. Przy chrzcie wypowiadane jest na głos imię chrzczonego czy chrzczonej, nie dlatego że ksiądz nie wie, jak nazywa się dziecko, które mu do chrztu przyniesiono – ale dlatego, że to imię wypowiadane jest przed Bogiem, a Boże imię wypowiadane nad człowiekiem, jest mu nadawane, właśnie w takim sensie, jak o tym dziś czytamy w wypadku błogosławieństwa. A poprzez to „umieszczenie imienia Boga” nad nami, zostajemy zaproszeni do szczególnej rzeczywistości – by w naszym życiu, naszych działaniach i tym, kim jesteśmy, było widać, że jesteśmy połączeni z tym źródłem błogosławieństwa. I że możemy być dla innych takim źródłem dobra, życzliwości, ducha pojednania i pokoju.

Specjalnie przeczytałem tekst błogosławieństwa po czesku z tym imieniem Jahwe. Gdybyśmy czytali nasz tekst z przekładu polskiej Biblii Ekumenicznej, też byśmy to dobrze widzieli, bo tam gdzie jest w niej słowo PAN napisane wersalikami, to znaczy wszystko wielkimi literami, tam jest w oryginale Święty Tetragram: imię Boga JHWH, cztery spółgłoski oznaczające to, kim On jest. Dla Żyda to taka świętość, że nie odważa się tego imienia wypowiedzieć. Stąd to tłumaczenie na PAN z wielkich liter; po czesku ze starosłowiańskiego: Hospodin.

Mojżesz przy swym powołaniu pod gorejącym krzakiem pytał Boga o Jego imię, bo wszyscy bogowie egipscy „jakoś” się nazywali. Mojżesz pytał jak ma tego jedynego Boga [w cudzysłowie] „przedstawić” faraonowi. I Bóg wtedy wypowiada to Imię. „Jestem który jestem”. W naszym dzisiejszym tekście czytamy, że to Imię ma kapłan czy ten kto błogosławi wypowiadać, „wysyłać” w stronę ludu, w stronę tego, komu to Imię przekazuje.

Błogosławieństwo Aaronowe mówi nam zatem: Niechaj Bóg Jahwe wyśle cię na twoją drogę ze swoim znakiem i swoją mocą. Różnymi słowy wyraża to kapłan starotestamentowy na zakończenie nabożeństw żydowskich trzykrotnie powtarzając: będzie cię chronił (według Biblii Kralickiej „ostříhá tě”), będzie ci łaskawy, obdarzy cię pokojem. Możemy tutaj widzieć trzy obszary życia: chroni cię – w codzienności; jest dla ciebie łaskawy – podczas nabożeństwa okazuje ci miłosierdzie, oczyszcza cię; obdarzy cię pokojem – da ci siłę i swoje znamię w relacjach z ludźmi, wśród których się znajdziesz. A potem jest tam dwukrotnie mowa o obliczu Boga: zwróci ku tobie swoje oblicze i rozjaśni nad tobą swoje oblicze. Nikt nigdy nie widział Boga. A człowiek Starego Testamentu nie mógł ani wykonać, ani oglądać obrazu lub posągu Boga… A tutaj mamy oblicze Boga wymienione nawet dwa razy. To nie może być coś, co przez pomyłkę czy niechcący się Mojżeszowi wymsknęło.

W pewnym komentarzu czy właściciwe rozmyślaniu nad tym słowem znalazłem uroczy obraz, który już kiedyś przytaczałem podczas kazania. Autor napisał: „Przypomnijcie sobie chwile, kiedy jako dzieci byliście chorzy. Leżeliście w swoim łóżeczku. W polu waszego widzenia był kawałek sufitu, delikatne pęknięcia na nim, może wzór wałka na ścianie… Od czasu do czasu coś się zmieniało i nad wami pojawiała się twarz mamy. Zmartwiona. Do tego jej ręka z termometrem, jakimś lekarstwem przeciw gorączce lub ciepłą herbatą. A potem jej twarz rozpromieniona, kiedy stwierdzała, że rtęć w termometrze nie podniosła się już tak wysoko. Spróbujcie przez chwilę skoncentrować swoją uwagę na uczuciu, które towarzyszy wam, gdy pojawiają się te wspomnienia z dzieciństwa. Co to takiego? Bezpieczeństwo. Szczęście. Zaufanie… A to doświadczenie zapisało się w nas jeszcze wcześniej, w czasach, których już nie pamiętamy. Twarz ukochanej osoby, która rozjaśniła się, gdy nas zobaczyła, jest podstawą naszego doświadczenia, z którym wkraczamy w świat. To jest tło, na którym ludzie Starego Testamentu, podobnie jak my, postrzegali: niech Pan zwróci ku tobie swoje oblicze i rozjaśni nad tobą swoją twarz. Zwróćcie uwagę, jak wyraźne jest podobieństwo tych sytuacji, nawet w przyimku ‚nad‘: twarz rodzica nad twarzą dziecka. Twarz Boga nad Jego człowiekiem, który wchodzi do świątyni, a potem do codzienności wraz z jej zagrożeniami. Bądź tam bezpieczny, żyj tam pełen ufności, tak jak wtedy, kiedy byłeś mały, w swoim łóżeczku”.

Fajne, co nie? Coś nam wyjaśnia i „rozjaśnia”, nie tylko nad nami, ale i w naszej głowie oraz rozumieniu. Strasznie mi się podoba, kiedy ktoś mówi, że nasza ukochana ziemia, nasz Śląsk Cieszyński, powstał „z uśmiechu Pana Boga”. Że gdy Bóg stworzył tę naszą ziemię, szeroko się przy tym uśmiechnął. Pytajmy się więc czy ludzie mając kontakt z nami mają to samo wrażenie, to samo poczucie, że zobaczyli uśmiech Pana Boga? Czy widać na nas, że Jego Imię i Jego błogosławieństwo zostało „włożone” na nasze życie? Czy to widać na naszych wzajemnych relacjach w rodzinach, w ramach zboru? Czy niewierzący powiedzą o nas to, co zapisał ojciec Kościoła Tertulian o wczesnym chrześcijaństwie: „Patrzcie, jak oni się miłują”? Że miłują i tych innych, którzy są obok?

Z pewnością wiele nam jeszcze nie dostaje. Życzmy zatem sobie nawzajem tego błogosławieństwa: Niech ci błogosławi Pan i niechaj cię strzeże, niech rozjaśni Pan oblicze swoje nad tobą i niech ci miłościw będzie; niech obróci Pan twarz swoją ku tobie i niechaj ci da swój święty pokój. Amen.

Foto: Bogdan Tacina

jak

jak