1M 50,15-21

Když si Josefovi bratři uvědomili, že jejich otec je mrtev, řekli si: „Jen aby na nás Josef nezanevřel a neoplatil nám všechno zlo, kterého jsme se na něm dopustili.“ Proto mu vzkázali: „Tvůj otec před smrtí přikázal: Josefovi řekněte toto: ‚Ach, odpusť prosím svým bratrům přestoupení a hřích, neboť se na tobě dopustili zlého činu. Odpusť prosím služebníkům Boha tvého otce to přestoupení.‘“ Josef se nad jejich vzkazem rozplakal. Pak přišli bratři sami, padli před ním a řekli: „Tu jsme, měj nás za otroky!“ Josef jim však odvětil: „Nebojte se. Což jsem Bůh? Vy jste proti mně zamýšleli zlo, Bůh však zamýšlel dobro; tím, co se stalo, jak dnes vidíme , zachoval naživu četný lid. Nebojte se už tedy; postarám se o vás i o vaše děti.“ Tak je těšil a promlouval jim k srdci.

Milí přátelé, ve čtvrtek jsme si připomněli 496. výročí, kdy před císařem Karlem V. předložili stoupenci reformace na sněmu v Augsburku vyznání víry, od něhož pochází název naší církve a z něhož pramení naše identita. V běhu dějin nastal okamžik, kdy bylo třeba vyslovit to nejdůležitější, formulovat, kým jsme a s čím na opačné straně nesouhlasíme. Tak to bývá – že skutky a život nestačí; je třeba vyznat, jaká je naše víra, na čem či na kom spočívá, a jasně říci, ke komu patříme.

V této souvislosti k nám přečtený biblický text promlouvá mimořádně významným způsobem. Je důležitý právě kvůli dialogu a svědectví, jež od nás Bůh očekává a kvůli jakési společné stopě, kterou po sobě zanecháváme i my dnes jakožto křesťanéToto slovo hovoří o odpuštění. Proto nemohu nepřípomenout jistý příběh, který jsem již kdysi vypravoval, a který mi před pár lety poskytl pro rozhlas P. Adam Rucki, zesnulý během pandemie covidu v roce 2020 římskokatolický kněz, papežský kaplan a exercista. Asi bych měl ještě zmínit okolnosti – když jsem na něj čekal, jak sestupoval po schodišti ze svého pokoje na faře v Českém Těšíně, už z dálky jsem slyšel, jak zpívá: „Allelu, allelu, allelu, alleluja, Panu bądź cześć!“ Člověk neuvěřitelně radostný v Pánu, s hlubokou spiritualitou. Před mnoha lety s ním spolupracovala evangelická mládež z Bystřice, později, když již působil v aktivní službě ve Stříteži, organizoval společná setkání pro mládež na horách s pastorem Jankem Cieślarem, tehdy vikářem v Komorní Lhotce. Oba dva pak byli zbaveni úřadu; otec Adam byl navíc odsouzen k trestu odnětí svobody. Když po letech sloužil mši v Gutech, spatřil mezi těmi, kdo přistupovali ke Svaté večeři, muže, o němž věděl, že byl tehdy v oné pohnuté době udavačem. Právě kvůli němu přišlo mnoho mladých lidí o možnost dalšího studia a profesní kariéry a kněží byli vyslýcháni a odsouzeni… Když se tento bývalý udavač blížil ke svatému přijímání, v knězi začal vřít hněv. Říkal: „Začal jsem se modlit: Bože, přece bych tomu člověku nejraději dal ránu do hlavy, ne abych mu dal Tělo Kristovo!“ A v tu chvíli pocítil, jak jeho srdce pomalu zaplňuje pokoj. „Uvědomil jsem si, jak Pán Ježíš Kristus trpěl za každého z nás. Zaplavil mě takový pokoj a taková láska, že jsem mohl tomuto člověku bez zábran udělit Kristovo tělo.“ Odpuštění učinilo zázrak v tom, kdo byl poškozen. Vyprávěl také, jak k němu po letech po bohoslužbě v Třinci přišel do sakristie starší pán. Řekl: „Byl jsem soudcem ve vašem procesu, to já jsem vás odsoudil k trestu odnětí svobody. Bůh mi však prokázal milost, mohl jsem k němu přijít a On mi odpustil mé hříchy a viny. Dokázal byste mi odpustit i vy?“ Otec Adam vyprávěl, jak se tehdy upřímně v slzách objali a společně se modlili, děkujíce Bohu za milost, která nás, hříšníky, proměňuje.

Dzisiaj czytamy podobną historię. Nie tak dawno temu wszyscy bracia pochowali w Hebronie swojego ojca Jakuba. Godnie pożegnali go nie tylko oni, ale cała ich rozgałęziona rodzina. Od 17 lat bracia Józefa żyli spokojnie w Egipcie. Cały spór z Józefem wydawał się już dawno zakończony i rozwiązany. Pogodzili się wiele lat temu podczas swojej wędrówki do Egiptu (czytamy o tym w 45. rozdziale Księgi Rodzaju).

Jednak teraz sytuacja się zmieniła – przynajmniej tak uważają bracia. Jakub zmarł. Ojciec, którego Józef szanował, odszedł. A bracia znów zaczynają się bać. Czy Józef nie będzie chciał się na nich teraz zemścić za to, co mu kiedyś dawno temu zrobili? Czy po dniach żałoby po ojcu nie przyjdą dni zemsty, gniewu i rozlewu krwi? Gdyby Józef chciał im odpłacić za wyrządzone zło, nic nie stanęłoby mu na przeszkodzie. Bracia naprawdę się bali. Narrator mówi: „Bracia Józefa, widząc, że umarł ich ojciec, mówili: Teraz Józef będzie nas prześladował i odpłaci nam z nawiązką za wszelkie zło, które mu wyrządziliśmy”.

Co więc robią? Nie próbują osobiście wyjaśnić sytuacji, lecz wysyłają wiadomość. Nie mają odwagi porozmawiać o wszystkim twarzą w twarz. Co więcej, to, co przekazują, to skandaliczne kłamstwo! „Twój ojciec przed swoją śmiercią rozkazał: Tak powiedzcie Józefowi: Ach, odpuść, proszę, występek swoich braci i ich grzech oraz zło, które ci wyrządzili! Teraz daruj, proszę, występek, sługom Boga twego ojca!” Ładnie to wymyślili, ale to czysta nieprawda! Ich ojciec niczego takiego nie nakazał. Bracia mieli nadzieję, że ostatnia wola zmarłego ojca powstrzyma Józefa, który przecież ojca kochał i szanował. Co więcej, w ich relacji Jakub raz nakazuje Józefowi, a raz błaga go żałośnie. Jest to bardzo emocjonalna wiadomość. Szkoda, że całkowicie zmyślona.

No, jednak niezupełnie wszystko w tej wiadomości jest kłamstwem. Bracia jednak mimo wszystko przyznają się do winy. Mówią o swoim grzechu, o złu, które wyrządzili Józefowi. Nawet po tylu latach zdają sobie sprawę, że popełnili wówczas fatalny błąd. A ostatnią deską ratunku, której chwytają się niczym tonący, jest odniesienie do Boga. Przecież wierzymy w tego samego Boga, Józefie, w którego wierzysz ty. Wszyscy jesteśmy sługami tego samego Boga, tak jak był nim nasz ojciec. To nas łączy – nasz Bóg i nasz ojciec. Przebacz nam więc wszystko, co złe.

Gdy przekazano to Józefowi, zapłakał”. Kochał swoich braci, to jasne. Wiecie, co jest niezwykłe w całej tej historii? To, że Józef w ogóle nie płacze, dopóki nie spotyka się ponownie ze swoimi braćmi i ojcem w Egipcie. Kiedy sprzedali go do niewoli – nie płakał. Kiedy niesłusznie oskarżono go o próbę cudzołóstwa – nie płakał. Kiedy zamknięto go w lochu – nie płakał. Ale od chwili, gdy ponownie spotyka się ze swoimi braćmi, już jako egipski władca, płacze dość często i głośno. Oczywiście, to nowe spotkanie z braćmi po wielu latach otworzyło w Józefie stare rany, które wydawały się już całkowicie zagojone. Jednocześnie jednak poprzez swój płacz Józef pokazuje, że nigdy nie zapomniał o swoich najbliższych. Że nigdy nie przestał ich miłować.

Bracia musieli dowiedzieć się o tej reakcji Józefa. Natychmiast przychodzą do niego. Nie oznacza to, że uzyskali pewność, iż Józef nie rozprawi się z nimi, że już wszystko im wybaczył. Wciąż odczuwają strach. Dlatego sami oferują Józefowi swoje usługi. „Oto jesteśmy, traktuj nas jak niewolników!” Czyli: Nie zabijaj nas. Wykorzystaj nas jako tanią siłę roboczą. Nawiasem mówiąc, o to samo prosi ojca syn marnotrawny w przypowieści Jezusa sprzed tygodnia…

I dopiero teraz bracia dowiadują się od Józefa o zupełnie innej interpretacji dziejów, czyli tego, co naprawdę wydarzyło się wiele lat temu i co dzieje się do dziś. „Nie bójcie się. Czy ja jestem Bogiem?” O, mamy tutaj przeciekawą myśl. Józef był zastępcą faraona, a faraon uznawany był za wcielenie boga, za jego syna; o tym zresztą świadczą imiona poszczególnych władców. Z racji ogromnego zaufania, bliskości i wysokiego stanowiska, otrzymał od faraona oficjalne imię egipskie: Safnat Paneach. Faraon podarował Józefowi swój własny sygnet, szaty z bisioru oraz złoty łańcuch. To historyczne symbole najwyższego zaufania w państwie egipskim. Poza tym osobiście zaaranżował małżeństwo Józefa z Asenat, córką kapłana z Heliopolis. To włączyło Józefa do najwyższej elity religijnej i politycznej Egiptu.

W obliczu sukcesów i mądrych decyzji oraz faktu, że stał się Józef mężem opatrznościowym dla Egiptu – rzeczywiście był jak bóg. Za namaszczonego przez Boga był z pewnością przez Egipcjan i nie tylko przez nich uważany. A to egipskie imię jest dowodem szczególnego naznaczenia, pomazania byśmy powiedzieli późniejszym językiem żydowskim, namaszczenia (Maszijah – to namaszczony, Mesjasz, czyli po grecku: Chrystus). Safnat Paneach znaczyło: „Bóg mówi: on żyje”. Niech on żyje, bo tak chce Bóg, bo tak mówi Bóg – to by było historyczne wyjaśnienie imienia. Ale gdy na nie popatrzymy w kontekście Tego, na którego niczym „przedobraz” wskazuje Józef – Bóg mówi Słowo i On żyje; On ożyje, On wstanie z grobu, choć był martwy – to mamy tutaj niesamowite proroctwo dotyczące Pana Jezusa Chrystusa, prawdziwego Syna Bożego, nie tylko takiego, za którego ktoś jest uznawany, jak w tych czasach w Egipcie faraon.

Ale tak jak Jezus jest prawdziwym Bogiem z Ojca w wieczności zrodzonym, ale zarazem prawdziwym człowiekiem z Marii Panny narodzonym (jak uczyliśmy się z Małego Katechizmu Lutra) – z tego powodu i ten, który nawet jeszcze pewnie nie miał świadomości przyszłego Zbawiciela, stwierdza że przecież on sam nie jest Bogiem, nie będzie więc przejmował Jego kompetencji. Kategorycznie odrzuca wymierzenie sprawiedliwości braciom i ich rodzinom. Odmawia zemsty. Jeśli kiedyś Bóg zechce postawić ich przed wiecznym i prawdziwym sądem, to tak się stanie. Ale to rzecz Boga, On ma do tego prawo. Józef nie.

Józef mówi: Czy ja jestem na miejscu Boga?! Nie – ale przez to wskazuje na Boga, który stanął na miejscu człowieka, wziął na siebie jego winę i karę, aż do najgłębszych konsekwencji: potępienia i śmierci. To jest podstawa odpuszczenia. Odpuszczenie winy jest drogo okupione. Zarówno w wypadku Józefa, jak – jeszcze o wiele bardziej – w wypadku Syna Bożego. I o tobie Bóg mówi: Niech on żyje! Ja chcę, żeby żył. Tak jak mówił to o braciach Józefa poprzez jego usta i imię, które honorowo w państwie nosił i pewnie wszyscy to imię dobrze znali. Bóg mówi: chcę, byś żył, dlatego za ciebie zapłaciłem najwyższą cenę. Ta łaska jest ogromna i bezmierna, ale nie jest tania, mówiąc „po naszymu”: łacna

Apostoł Paweł wiele wieków później napisze w Liście do Rzymian: „Nie mścijcie się sami, ale pozostawcie to gniewowi Bożemu, albowiem napisano: Pomsta do mnie należy, Ja odpłacę, mówi Pan. Jeśli tedy łaknie nieprzyjaciel twój, nakarm go; jeśli pragnie, napój go; bo czyniąc to, węgle rozżarzone zgarniesz na jego głowę. Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj” (Rz 12,19-21). Jakby miał na myśli Józefa, pisząc te słowa! Józef mówi przecież coś podobnego dalej: „Wy wprawdzie knuliście zło przeciwko mnie, ale Bóg obrócił to w dobro, chcąc uczynić to, co się dziś dzieje: zachować przy życiu liczny lud”. Znowu takie proroctwo wprost wyjaśniające, w jaki sposób dokonane zostanie zbawienie i dlaczego Chrystus musi cierpieć. Józef też nie próbuje ukrywać winy braci. A jednak jasno i jednoznacznie daje im do zrozumienia, że im przebaczył. To, co mu uczynili, było złe. Taka jest surowa prawda. Ale on już nie ma im tego za złe. Miał wystarczająco dużo czasu, by przebaczyć im krzywdę. Bóg zło zmienił w dobro.

Mamy wiele myśli do refleksji, do dziękowania, powiedziałbym: to takie myśli wprost „do wyznawania”, do tego, by świadczyć o tej ogromnej, przewyższającej wszystkie nasze przewinienia Bożej łasce i miłości. Do tego, by ją widzieć ponad wszelkimi historycznymi podziałami, jak mówi Pan Jezus: „… żeby świat uwierzył”, kiedy zobaczy jak Boże dzieci są jedno w swoim Panu. Bóg nieustannie pracuje nad człowiekiem. Bądźmy i my aktywnymi w tej relacji i współpracy z Nim. Choć niewiele potrafimy, ale polegajmy na Jego mocy i łasce, i cieszmy, rozkoszujmy się tym, jak On jest dobry! Amen.

Powszechna Modlitwa Kościoła

Bratři a sestry, když dnes vzpomínáme na apoštoly Petra a Pavla, pilíře jednoty a misie církve, stojíme před Bohem jako jedno společenství povolané k hlásání evangelia. S pohledem upřeným na svědectví víry prvních křesťanů a v návaznosti na historické Augsburské vyznání – které před staletími hledalo cestu k obnově a smíření v církvi – vznesme k Otci naše společné ekumenické prosby.

Módlmy się za Kościół powszechny, obecny w różnych tradycjach wyznaniowych. Prośmy, aby inspirowany wiarą Piotra i misyjnym zapałem Pawła, stawał się dla współczesnego świata czytelnym znakiem pojednania, miłości oraz wzajemnego szacunku.

Kyrie, Kyrie eleison! Kyrie, Kyrie eleison!

Modleme se za představitele církví a vedoucí křesťanských společenství. Prosme o dary Ducha svatého pro ty, kdo se podílejí na oficiálním ekumenickém dialogu, aby jejich činnost přispívala k viditelné jednotě kolem jediného Pána.

Kyrie, Kyrie eleison! Kyrie, Kyrie eleison!

Módlmy się w duchu Wyznania Augsburskiego o wierność czystej Ewangelii. Prośmy, aby pamięć o tym historycznym dokumencie przypominała nam o fundamentalnym znaczeniu usprawiedliwienia z łaski przez wiarę, lecząc dawne rany i budując mosty teologicznego porozumienia.

Kyrie, Kyrie eleison! Kyrie, Kyrie eleison!

Modleme se za národy, společnosti a lidi, kteří nesou odpovědnost za absenci míru ve světě. Prosme, aby podle vzoru apoštolského učení ve všech koutech světa zvítězil dialog nad rozkoly a aby byla respektována důstojnost a právo každého člověka k životu a svobodě.

Kyrie, Kyrie eleison! Kyrie, Kyrie eleison!

Módlmy się za osoby wątpiące, poszukujące prawdy oraz przeżywające kryzysy wiary. Prośmy, aby przykład Piotra, który podnosił się z upadków, oraz Pawła, który doświadczył radykalnego nawrócenia, przynosiły im nadzieję i wewnętrzne uzdrowienie.

Kyrie, Kyrie eleison! Kyrie, Kyrie eleison!

Modleme se za náš sbor i za všechny křesťany různých vyznání, kteří žijí vedle sebe. Prosme, abychom v každodenním životě dokázali společně vydávat svědectví o Kristu, vyhýbali se předsudkům a spolupracovali ve prospěch společného dobra a na pomoci potřebným.

Kyrie, Kyrie eleison! Kyrie, Kyrie eleison!

Boże, nasz Ojcze, Ty zbudowałeś swój Kościół na fundamencie apostołów i pragniesz, aby Twoje dzieci stanowiły jedno. Przyjmij nasze modlitwy i spraw, abyśmy czerpiąc z mądrości minionych wieków i trwając w dialogu, wspólnie wyznawali Jezusa, który tak nauczył nas się modlić: Ojcze nasz…

Foto: Pixabay

jak

jak